Internetowy poradnik

Strona główna > Zdrowie > Znak jakości a sprawa polska

Znak jakości a sprawa polska

Wtorek 6 sierpnia 2013, przez texbart

Znakiem naszych czasów jest trzymanie różnych standardów, norm, itp. Dzisiaj na praktycznie każdym produkcie znajdziemy „jakiś” znak. Raz jest to znak mówiący o kraju lub regionu pochodzenia – patrz „Wyrób Polski” czy „Wyprodukowano w UE”. Innym razem znak mówi nam o przebadaniu przez daną instytucję i wydaniu pozytywnej opinii – patrz „Instytut Matki i Dziecka” na wyrobach przeznaczonych dla dzieci. W ostatnim czasie „modne” stały się produkty „Eko”, „Bio”, „Fit”. Informację o cudownych właściwościach obecnie są na większości wyrobów – przypomnijmy sobie akcję „biopaliw”, które miały zalać nasz rynek i przynieść miliony zysków dla rolników. Jak to się skończyło wiemy wszyscy.

Podczas wizyty w jednym z supermarketów zauważyłem na jednym wyrobie grad znaków, haseł i log. Tym wyrobem był… ręcznik. Producent ręczników obok normalnych informacji typu, że „Jesteśmy Polskim producentem”, mamy godło „Teraz Polska” z 2013 roku umieścił informację o posiadaniu atestu/certyfikatu „Öeko-tex Standard 100” (dla niewtajemniczonych jest to informacja, że wyrób pozbawiony jest lub posiada w granicach rygorystycznej normy – stężenia szkodliwych substancji i alergenów) a także znak „Przyjazny środowisku”.

Wtedy zacząłem się zastanawiać, czemu część tych znaków dubluje się. Rozumiem argumentację, że producent chce w każdy dostępny sposób poprawiać wizerunek swojego wyrobu. Całkowicie abstrahując wyobraźmy sobie sytuację gdzie stoi dwóch handlowców konkrecyjnych firm, którzy zachwalają swoje wyroby. Wtedy pada argument: „ale Nasz wyrób posiada 5 znaków jakości i certyfikatów a wasz wyrób tylko 4. Dlatego Nasz wyrób jest o niebo lepszy od waszego.” Co z tego, że te 5 znaków można zastąpić jednym, który mówi to samo skoro idziemy w ilość a nie w jakość…

Ale jakoś to nam nie wychodzi…