Internetowy poradnik

Strona główna > Turystyka > Orla Perć

Orla Perć

Od przełęczy Zawrat do Koziego Wierchu

Poniedziałek 22 lipca 2013, przez natatry

Zdecydowanie najtrudniejszy odcinek Orlej Perci. Czyli także jednocześnie najcięższy szlak w polskich Tatrach.

Na początek prostej podejście na Mały Kozi Wierch. Zdobycie tego naszego pierwszego szczytu ułatwiają łańcuchy. Z góry zapierająca dech w piersiach panorama Tatr, zaryzykuję stwierdzenie, że o wiele, wiele lepsza niż z przełęczy Zawrat.
A co potem? Potem już krucho. Żartuję. Nie jest tak źle. Najpierw obniżamy się do Zmarzłej Przełączki Wyżniej. Już na tym etapie duża urwistość i wkoło przepaście. Oto Orla Perć.
Następnie wędrujemy skrajem Żydowskiego Żlebu, nazywanym też Honoratką. Uwaga, bardzo łatwo o poślizgnięcie! A dalej po ukośnych płytach Zmarzłych Czub! Ach, to jest przygoda, to jest przeżycie cudowne i niebanalne. Niebawem w oddali dostrzegamy czarne ściany Zamarłej Turni. Tam często wspinają się taternicy. Chyba nic się nie stanie też, jak chwilę odpoczniemy sobie przy charakterystycznej formacji skalnej przy nas (ten, kto był na Orlej, wie, o co chodzi).
Później omijamy Zamarłą Turnię. Przed nami kolejne podejście po skałach.
Nie minie kolejne dwadzieścia minut i stajemy w najbardziej emocjonującym miejscu na całej Orlej Perci. Musimy zejść kilkunastometrową drabinką nad naprawdę sporą przepaścią. Palpitacja serca gwarantowana. Jednakże oprócz tego, nie ma żadnych trudności. Musimy zachować stoicki spokój i zwyczajnie zejść tyłem. No chyba że ktoś woli przodem wbrew dyrektywie Unii Europejskiej.
Za drabinką kolejne łańcuchy. Tym razem zwracamy się mocno w dół. Po pewnym czasie Orla Perć łączy się z żółtym szlakiem. Wkrótce wędrujemy bardzo wąską dróżką.
Szybko osiągamy Kozią Przełęcz, gdzie jednak niestety nie ma zbyt wiele miejsca na odpoczynek. Do dyspozycji droga na Halę Gąsienicową.
Zaraz rzucamy się na Kozie Czuby! Piękne, wyniosłe, ale też i groźne. Zbliżamy się do półki, za którą wspinamy się po niemal pionowej skale.
Za Kozimi Czubami zostaje nam już tylko w sumie niewielki komin na szczyt Koziego Wierchu. U góry znakomita panorama Tatr. Wielu dopiero dostrzega ogromną urwistość terenu. Gdzieniegdzie widać wspinających się ludzi.
Kontynuujemy wyprawę Orlą Percią, z której później można zejść na kilka sposobów, albo od razu schodzimy do Doliny Pięciu Stawów Polskich.