Internetowy poradnik

Strona główna > Zdrowie > Nieśmiałość

Nieśmiałość

Niedziela 19 maja 2013, przez admin

Możliwe, że to prawda, że jestem nieśmiały, ale to nie jest mój największy problem. Może nawet to w ogóle nie stanowi problemu.

Nieśmiałość jest chyba nawet pozytywną cechą, to właśnie dzięki niej jestem bardziej uprzejmy wobec innych ludzi, bardziej liczę się z ich zdaniem, bardziej potrafię ich słuchać, potrawię współodczuwać.

Mój problem lezy zupełnie gdzie indziej, chociaż jego objawy bardzo często są wspólne z objawami nieśmiałości. Tym bardziej trudno jest zidentyfikować go jako odrębny. Zawsze bowiem, gdy zachowywałem się dziwnie w towarzystwie ludzi nadawano mi etykietę: "nieśmiały". Uważano, że to tylko nieśmiałość, a to przecież nic strasznego. Nieśmiałość to cecha charakteru, jedym może się podobać innym wręcz przeciwnie. Nad charakterem można pracować, ale na pewno nie warto z nim walczyć, nie warto go zmieniać.

Wracając do mojego problemu. Jak już powiedziałem objawia się podobnie do nieśmiałości, ale znacznie bardziej intensywnie. Możliwe, że mój problem wynika z nieśmiałości, ale z drugiej strony nawet jakbym był śmiały, również mógłby powstać.

Mógłbym być duszą towarzystwa na każdym spotkaniu ze znajomymi, umiałbym zwracać uwagę płci pięknej na swoją osobę, mógłbym pięknie przemawiać do dużej grupy ludzi, potrafiłbym znaleźć się w restauracji, ale wciąż miał bym ten problem.

A problem polega na tym, że:
- mam niską samoocenę,
- mam problemy z nazywaniem uczuć z ich wyrażaniem,
- rozpaczliwie szukam akceptacji ze strony wszystkich, a tym samym nie zauważam tej akceptacji ze strony bliskich mi ludzi,
- panicznie boję się odrzucenia.

Przez ostatnie miesiące pracowałem nad powyższymi problemami. Udało mi się znacznie zmniejszyć ich uziążliwość, ale jeszcze bardzo dużo muszę nad sobą pracować.

Dzięki temu, że zauważyłem istotną zmianę warunków egzystencji po walce z powyższymi problemami, a nie z nieśmiałością jako taką, udało mi się dostrzec, że nie taka nieśmiałość straszna, jak ją malują.

Jeszcze rok temu nie uwierzyłbym, że mam takie problemy, a jeszcze pół roku temu nie uwierzyłbym, że poradzenie sobie tylko z nimi może tak bardzo zmienić jakość mojego życia. Teraz w to wierzę.

Najgorsze jednak jest to, że te moje problemy są na tyle sprytne, że blokują również moje mechanizmy obronne. Trzeba dużej odwagi i wiary, żeby wydać im walkę i żeby poprosić kogoś o pomoc.

Pomoc z zewnątrz jest bardzo potrzebna, bo tylko pozornie wiem o sobie wszystko. Posiadam tylko informacje na swój temat, ale wiedza, którą z tych informacji wyciągałem nie była poprawna, nie była podparta dowodami, nie była słuszna - często opierała się na niedomówieniach, przypuszczeniach, wyobrażeniach, rzadko na faktach, raczej na pewnej zawikłanej interpretacji faktów.