Internetowy poradnik

Strona główna > Turystyka > Na rower i w Tatry!

Na rower i w Tatry!

Wtorek 23 lipca 2013, przez natatry

Nie mogę się powstrzymać od wyjścia na rower w Tatry. Oto moja proponowana trasa.

Startujemy z Gubałówki. Kierujemy się na zachód – do Kościeliska. Aktualnie doskonale prezentuje się centralna część polskich Tatr. W oddali bez trudu dostrzegamy Giewont, Krokiew, Kasprowy Wierch i Czerwone Wierchy.
Nie wjedziemy na Butorowy Wierch. Tuż przed nim skręcamy w lewo, a zatem w kierunku Wyżniej Blachówki. Zjeżdżamy z górki na pazurki do Kościeliska! Brak jakichkolwiek trudności, a zabawa przednia. Zaraz ważnym orientacyjnym punktem będzie kościół w centrum wcześniej wspomnianej wsi, za którym zakręcamy w lewo. Na następnej krzyżówce przy remizie w prawo.
Za jakiś czas osiągamy przysiółek Roztoka. Dalej śmigamy w lewo. Przez moment jedziemy przy Czarnym Dunajcu. Niebawem przejeżdżamy przez mosteczek nad Kirową Wodą. Niestety zaraz znowu wjedziemy na ruchliwą szosę, ale spokojnie, tylko na chwilunię – szybko kierujemy się w lewo podrzędną asfaltową drogą. I do Doliny Chochołowskiej!
Szybko meldujemy się na Siwej Polanie. Wita nas Dolina Chochołowska, parking i… szlaban – ale to dla samochodów, my przejedziemy. Tutaj też znajduje się wypożyczalnia rowerów – 10 zł za całą dolinę. Rzecz jasna, kupujemy bilet wstępu do parku.
Cudownie jest przejechać się tą asfaltową drogą za Siwą Polaną. Wkoło nas prześliczna łąka, krasule się śmieją, słoneczko również (choć czasem z tym gorzej).
Asfalt kończy się na Polanie Huciska. Na szczęście droga dalej jest szeroka, co świetnie pomaga w omijaniu pieszych. Niecałe 10 minut później mijamy jaskinie: Zbójecką Dziurę, Rybią i Małą (spójrzmy w prawo), a także Wyżnią Chochołowską Bramę (odwróćmy się w lewo). Nieco później rozdroże. Wybieramy zielony szlak (żółty prowadzi na Iwaniacką Przełęcz, a czarny do Doliny Starorobociańskiej).
Za wspomnianym rozwidleniem niektórzy rowerzyści mają kłopoty z podjazdem. Chociaż trudno jest tylko do Polany Trzydniówki – potem już znacznie łagodniej i lepsza nawierzchnia. Oczywiście nie zbaczamy na czerwony szlak (wjechalibyśmy wtedy na Trzydniowiański Wierch).
W końcu osiągamy cel naszej wyprawy – Polanę Chochołowską. Wypasane są tu owce; tak jak na Polanie Huciska można zjeść oscypek i wypić żętycę. Warto teraz spojrzeć w prawo - ładny widok na Mnichy Chochołowskie.
Niestety nie ma już możliwości dojechania do samego schroniska, ogromna szkoda! W tle Grześ, Rakoń i Wołowiec. Powrót tą samą drogą.