Internetowy poradnik

Strona główna > Rozrywka > Kieszeń Amberu

Kieszeń Amberu

część I

Wtorek 27 sierpnia 2013, przez texbart

Małe wiewiórki siedziały w swojej dziupli. Na zewnątrz była noc, burzowa noc. Niebo, co jakiś czas przeszywał błysk a za nim szedł donośny grzmot. Dało się wyczuć napięcie w około. Oprócz odgłosów burzy nie dało się słyszeć żadnych innych oznak życia. Nagle pośród tego całego zgiełku dało się słyszeć człowieka. Mała wiewiórka ciekawa zamieszania i nauczona doświadczeniem, że obecność ludzi zwiastuję złe rzeczy podeszła do otworu i nieśmiało wyjrzała. Jej małym oczom ukazał się jakiś cień biegnący niedaleko.

Poruszał się dziwnie, jakby przed kimś uciekał gdyż rozglądał się na boki. W ten czas niebo przeszył błysk i zrobiło się jasno jak za dnia. Człowiek wtedy przystanął pod drzewem. Miał dziwne poczucie, że cały ktoś go obserwuje i śledzi jego ruchy czekając na chwilę słabości. W momencie, kiedy się zatrzymał postanowił wykorzystać ten moment, kiedy światło od błyskawicy pozwalało zauważyć, co się dzieje w około. Nie było nikogo. Przez te parę chwil wydawało się, że nawet burza zamilkła a wszechobecna cisza była zwiastunem, że za chwilę „coś” się wydarzy i to” coś” jest naprawdę ZŁE. W momencie, kiedy naglę rozległ się grzmot, mężczyzna osunął się na ziemię. Mała wiewiórka schowała się w głębi swojej dziupli. Wiedział, że to dopiero początek burzy.

Pierwszym wrażeniem było uczucie chłodu. Gdzie ja jestem? Jakiś magazyn? Ostatnie, co pamiętam to ta przeklęta burza. W pomieszczeniu świeciło się kilka żarówek bardziej dekoracyjnych niż użytkowych. W tym momencie postać gwałtownie się zerwała z podłogi. Ktoś musiał mnie tu przynieść. Postać zaczęła oglądać się. Wszystko wydawało się w jak najlepszym porządku. Ubranie i inne drobne rzeczy były na miejscu. Nie było widać, żadnych ran czy innych obrażeń. Jedyny ból dochodził od pleców, ale to prawdopodobnie wina spania na betonie. Wychodzi na to, że trafiłem tutaj i padłem z wyczerpania. Mężczyzna podszedł do ściany i namacał włącznik. Po chwili i kilku trzaskach w pomieszczeniu zaczęło zapalać się światło. Okazało się, że pomieszczenie to jeden wielki magazyn. Wzdłuż pomieszczenia stały dwa rzędy regałów z różnymi kartonami, pudełkami. Podszedł do pierwszego regału i zaczął czytać opisy na etykietach. Mithrilowe dzbany ze Skyrimu, Unikatowe tkaniny Ghosta: Pieluchy bambusowe z okolic Tarantu, zestaw książek podpisany, jako „36 Kazań Lorda Viveka”, Dziennik Nie-Sławy. Całość wygląda jak jakaś graciarnia lub magazyn pamiątek po jakiś wyprawach. Tylko ja nie kojarzę tych miast czy regionów. Nagle jego wzrok skierował się na niewielkie pudełko. Ot zwykłe drewniane pudełko, ale ten herb Jednorożca i Węża toczące ze sobą walkę. Można powiedzieć, że hipnotyzował każdego patrzącego. Ręka sama zaczęła się podnosić w kierunku pudełka. Drewno było ciepłe w dotyku i jakby całe pudełko pulsowało. Mężczyzna wziął pudełko w ręce. Było zaskakująco ciężkie. Pchany ludzką ciekawością czy też aurą pudełka postanowił je otworzyć. W środku był…