Internetowy poradnik

Strona główna > Turystyka > Jak połączyć Kasprowy Wierch i Morskie Oko

Jak połączyć Kasprowy Wierch i Morskie Oko

Poniedziałek 22 lipca 2013, przez natatry

Aleksander Bobkowski chciał ucywilizować Tatry. Działał jeszcze przed utworzeniem Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Aż do lat dwudziestych ubiegłego stulecia za wyjątkiem dość intensywnego wypasu owiec i Drogi Oswalda Balzera trudno o wyróżnienie jakichkolwiek śladów działalności człowieka w polskich Tatrach. Mimo że już od 1919 roku planowano utworzyć rezerwat, ów park powstał dopiero w 1954, na co najbardziej wpłynęła polityka wiceministra komunikacji w latach 1933-1939 – Aleksandra Bobkowskiego.

Aleksander Bobkowski był niewątpliwie wielkim entuzjastą Tatr, a dokładniej narciarstwa. Nie tylko udzielał się w wielu narciarskich organizacjach, ale sam też napisał książkę o tej dyscyplinie sportu. Od 1920 roku prezes Polskiego Związku Narciarskiego. Pod jego przewodnictwem budowano skocznie – największą z nich, mianowicie słynną Wielka Krokiew oddano do użytku w 1925.

W głównej mierze właśnie dzięki temu, że w 1933 roku Bobkowski objął stanowisko II wiceministra komunikacji, nie dopuszczono do utworzenia parku narodowego (do czego naprawdę było blisko). Zamiast ścisłej ochrony unikalnej tatrzańskiej przyrody chciał on, jak to określił, „ucywilizować” Tatry. I właściwie dlatego obecnie możemy wjechać kolejką linową z Kuźnic lub wyciągiem z Hali Gąsienicowej na Kasprowy Wierch. Na potrzeby mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w 1939 roku wybudowano ponadto hotel na Kalatówkach, do widoku którego wprawdzie już dawno wszyscy się przyzwyczailiśmy, ale trzeba przyznać, iż zupełnie nie pasuje do górskiego krajobrazu. Staraniem ministra (a jednocześnie zięcia prezydenta Ignacego Mościckiego) powstała także kolej linowo-terenowa na Gubałówkę.

Warto też pochylić się na moment nad jego innymi projektami, które wydają się po prostu szalone. Otóż Aleksander Bobkowski marzył o wytyczeniu z Kasprowego Wierchu nad Morskie Oko wygodnego deptaku, po którym byłoby można przejechać wózkiem, a nawet rowerem. Owa trasa miała przebiegać przez Liptowskie Mury i Szpiglasowy Wierch, a więc także przez Czechosłowację. Nie udało się jednakże zrealizować tego śmiałego planu z powodu braku zgody władz naszych południowych sąsiadów. Jedyne, co zostało z mrzonki wiceministra komunikacji, to doskonale znana „ceprostrada”. Co więcej, Bobkowski myślał o poprowadzeniu kolejki z Wodogrzmotów Mickiewicza do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Również i ten pomysł ostatecznie nie został zrealizowany.

Wszystkie inicjatywy ministra spotkały się z niesłychanym wręcz protestem działaczy ochrony przyrody. Czy słusznie? Kilkadziesiąt lat funkcjonowania kolejki na Kasprowy Wierch pokazuje, że tatrzańskie środowisko praktycznie w ogóle na tym nie ucierpiało. Dodatkowo kolejka linowa na Kasprowy Wierch to wspaniała atrakcja, jej przejazd niczemu nie szkodzi. Może jest tylko trochę za głośna, co z całą pewnością irytuje zwierzęta w okolicy. Podobnie sprawa przedstawia się z wyciągiem krzesełkowym z Hali Gąsienicowej.

Niewątpliwym, delikatnie mówiąc, błędem byłoby pominięcie najważniejszego osiągnięcia Bobkowskiego dla rozwoju turystyki na Podhalu. To przecież jemu miasto Zakopane zawdzięczało dobre połączenie kolejowe. Wtedy odcinek Kraków-Zakopane pokonywało się w 2h 30’. 80 lat później jedziemy ponad 3, a niekiedy nawet 4 godziny!

Natomiast trzeba mocno skrytykować „ideę” połączenia spacerowym szlakiem Kasprowego Wierchu z Morskim Okiem. Trasa miała przebiegać przez graniczną grań Tatr Wysokich. Pomijam już kwestie finansowe takiego przedsięwzięcia. Najprawdopodobniej doprowadziłoby to do nieodwracalnego zniszczenia dużej części Tatr. Wystarczy wspomnieć, że deptakiem byśmy wtedy weszli (a raczej doszli) m.in. na Świnicę, Walentkowy Wierch czy też Gładką Przełęcz.

Aleksander Bobkowski jako „wielki cywilizator Tatr” jest postacią wysoce kontrowersyjną. Do dziś trudno o jasną ocenę wielu jego pomysłów. Aczkolwiek jedno wydaje się pewne – trwale zapisał się historii polskich Tatr. Kto z nas wyobraża sobie najwyższe polskie góry bez choćby kolejek na Kasprowy Wierch i Gubałówkę oraz hotelu na Kalatówkach?