Internetowy poradnik

Strona główna > Biznes > Diagnostyk z ulicy

Diagnostyk z ulicy

Piątek 26 kwietnia 2013, przez nowjanek

Spacerowałem ostatnio uliczkami centrum jednego z polskich miast i rzuciło mi się w oczy ciekawe, choć nieco niepokojące zjawisko dwoistej natury. O ile pierwsza z jego stron nieśmiało poruszana była w mediach od dawna, o tyle druga jakoś do tej pory przechodziła bez echa. Chodzi mianowicie o niezwykłe namnożenie się w miastach dwóch rodzajów punktów usługowo – handlowych.

Pierwszym z nich są oczywiście sklepy monopolowe, zwłaszcza takie otwarte przez całą dobę. Już dawno pojawiały się zewsząd krytyczne głosy wskazujące na absurd sytuacji, w której na jednym skrzyżowaniu znajdują się po 2 – 4 alkoholowe źródełka. Mają one stałą klientelę, to prawda, jednak czy nie wystarczyłby jeden? Czy nie lepiej byłoby połączyć się z sąsiadującą konkurencją w oparty na rozsądnych, wypracowanych wspólnie zasadach, kolektyw monopolowy?

Drugim tego rodzaju punktem, który mnoży się jak grzyby po deszczu na ulicach w całym kraju jest lombard. Przysiągłbym, że z 10 lat temu lombardów było znacznie mniej. O co chodzi z tą tendencją? Wydawałoby się, że żyjemy nieco dostatniej niż np. w latach 90`, a jednak wygląda na to, że ludzie częściej są zmuszeni do zastawiania i wyprzedawania sprzętów, by sprostać codziennym potrzebom. To samo dotyczy licznych, drobnych skupów złota, które pootwierały się w miastach niemal na każdym rogu. Czy takie „złoto sprzedaż skup” jest faktycznie opłacalne? Ile kobiet dziennie w kraju jest w takiej sytuacji, że sprzedaje swoją pamiątkową biżuterię czy obrączki? Kursy srebra nie stoją zbyt wysoko.

Wniosek jaki nasuwa się automatycznie, jest prosty. Z obserwacji otoczenia wynika, że społeczeństwo ubożeje. Mimo rozwoju gospodarki, nowych technologii i możliwości, postępu cywilizacji i upływu czasu, relatywnie nasza sytuacja jako całości, jest gorsza niż 10 czy 20 lat temu. Coraz częściej słychać w poważnych dyskusjach, że kapitalizm i kierunek w jakim idzie „postęp” jest nieporozumieniem. Może warto przyjrzeć się tym tezom z bliska? A jeśli ci wszyscy, których poglądy traktowano jako marginalne i z przymrużeniem oka – jak np. anarchiści – od dawna mieli rację? Historia zna wiele podobnych przypadków.