Internetowy poradnik

Strona główna > Turystyka > Czerwone Wierchy

Czerwone Wierchy

Wycieczka granią

Czwartek 18 lipca 2013, przez natatry

Wycieczka granią Czerwonych Wierchów należy do najbardziej popularnych w polskich Tatrach. Szlak jest znany od dawna, turyści wędrowali tędy już w połowie XIX wieku.

Szlak przez Czerwone Wierchy wydaje się jednym z najprostszych. Idąc granią, nie napotkamy żadnych metalowych ułatwień – byłoby to zupełnie bez sensu. Pomijam teraz, rzecz jasna, niebieski szlak na Małołączniak. Niemniej jednak choć Czerwone Wierchy w wielu miejscach jawią się niezwykle łagodne, trochę niżej są bardzo urwiste. Dlatego też zdecydowanie odwodzę od wszelkich pomysłów schodzenia w nieoznakowanych miejscach. Niejeden już skończył tutaj życie. Wielu do dzisiaj nie odnaleziono.
Wycieczkę zaczynamy z Kopy Kondrackiej, do której można się dostać na kilka różnych sposobów. Mamy do wyboru: albo od Kasprowego, albo od Giewontu, albo z Hali Kondratowej. Na szczycie bardzo dużo miejsca, zwykle odpoczywa tu duża ilość turystów. Kolejnym wierzchołkiem jest Małołączniak, na który prowadzi wąska ścieżka. Dotarcie na drugi Czerwony Wierch zajmuje nieco więcej niż 20 minut, a czasem nieco więcej. W międzyczasie osiągamy Przełęcz Małołącką. U góry świetna panorama Tatr Wysokich (najlepiej widoczna Świnica). Warto także spojrzeć w stronę Giewontu. Na rozwidleniu obieramy czerwony szlak. Na Małołączniak prowadzi również niebieski szlak z Doliny Miętusiej, który jest trochę trudniejszy. Jak wspomniałem wyżej.
Potem zdobywamy Krzesanicę, najwyższą spośród wszystkich Czerwonych Wierchów. Jedynie ten odcinek szlaku wydaje się nieco niebezpieczny (chyba jednak przesadziłem). Ostatnim punktem, prawdziwym „deserem” tego mini-pasma jest Ciemniak, z którego doskonale można dostrzec niezwykle wyrazistą, przepaścistą i przede wszystkim "krzesaną" ścianę Krzesanicy.
Z Ciemniaka możemy zejść albo do Hali Ornak, albo prosto do Kir. Druga trasa zdaje się wyraźnie nudniejsza i bardziej monotonna (idzie się ciągle w dół przez ponad półtora godziny!), lecz jest krótsza, chyba że nocujemy w schronisku. Warto zastanowić się też nad trzecim wariantem powrotu, mianowicie zawrócić w stronę Goryczkowej Czuby i Kasprowego Wierchu, jeżeli naturalnie rozpiera nas wigor i nie opadniemy z sił. To szczególnie dla młodych, młodych duchem!