Internetowy poradnik

Strona główna > Turystyka > Co z tą Orlą

Co z tą Orlą

Wtorek 3 września 2013, przez natatry

Dla zdecydowanej większości zapaleńców polskich Tatr odcinek Zawrat – Kozi Wierch uchodzi za zdecydowanie najbardziej niebezpieczny i najtrudniejszy. Ale czy na pewno?

Przypatrzmy się etapowi: Skrajny Granat – Krzyżne (albo na odwrót). Otóż w mojej opinii szlak ten jest ogólnie węższy, nie tylko z powodu jego dwukierunkowości, przez co częściej stąpamy tuż przy przepaści. Ponadto częściej musimy pokonywać różnego rodzaju kominy skalne. Porównując przejście drabinkami na każdej z wymienionych tras, muszę przyznać, że wprawdzie ta prowadząca nas na Kozią Przełęcz wydaje się o wiele straszniejsza, tj. zejście nad, wydaje mi się, niejako większą czeluścią, lecz pokonanie drugiej wymaga od nas nieco większych umiejętności.
Jakie jeszcze niebezpieczeństwa czyhają na nas na opisywanej trasie? Cóż, przede wszystkim pamiętajmy, że jest to odcinek dwukierunkowy. Wymijanie bardzo często jest tutaj prawie niemożliwe, a przynajmniej mocno utrudnione. Jeżeli dodamy do tego niezwykle wąskie przejścia, dużą ilość żwiru na szlaku – wymieniony wyżej fragment Orlej Perci wyda nam się nad wyraz groźny. A w których konkretnie miejscach mamy do czynienia z największym niebezpieczeństwem? Oprócz wspomnianej wcześniej drabinki nie sposób pominąć zejście po klamrach kilkunastometrowym kominkiem za Orlą Basztą (wierzchołek tego szczytu, rzecz jasna, omijamy, bo tak biegnie Orla Perć). Poza tym trawers przez Buczynowe Czuby i krucha rynna za Przełęczą Nowickiego.
Na koniec parę słów o najłatwiejszym kawałku Orlej Perci, a mianowicie Kozi Wierch – Skrajny Granat. Najłatwiejszy, ale muszę się przyznać, że jakiś czas temu ten etap przerażał mnie najbardziej. Zresztą nie tylko mnie jako dobrze nieznającego Orlej. Ale raczej nie ogólnie tego odcinka, a bardziej dwóch miejsc, okrytych złą sławą. Chodzi mi o okolice Żlebu Drege’a i przejście przez szczelinę pomiędzy Skrajną a Pośrednią Sieczkową Przełączką. Pomińmy może wspomniany żleb (przecież wystarczy iść tylko za drogowskazami i nie próbować schodzenia na dziko), a przypatrzmy się drugiemu miejscu. Trzeba przyznać, że jest to pewien dyskomfort – mieć próżnię pod nogami, no ale każdy obeznany z Orlą dobrze wie, że na tle najtrudniejszego szlaku polskich Tatr to żadne wyzwanie. O wiele straszniej to wygląda na zdjęciach niż na szlaku.
A dla Was który odcinek Orlej najbardziej wymagający? A może większym wyzwaniem dla Was jest Świnica, Przełęcz pod Chłopkiem albo Zawrat?